Określenie to oznacza, że dany składnik (np. mięso kurczaka, wołowinę czy rybę) stanowi co najmniej 14% całkowitej masy karmy, zgodnie z wytycznymi Unii Europejskiej dotyczącymi oznakowania żywności dla zwierząt. Brzmi to imponująco, ale w rzeczywistości 14% to wciąż niewielki udział, a pozostała część receptury może pochodzić z innych, tańszych źródeł białka lub wypełniaczy.
Sformułowanie „bogata w…” jest więc często zabiegiem marketingowym, który ma sprawiać wrażenie wysokiej zawartości konkretnego mięsa, choć faktyczny udział może być niski. Taka karma nie musi być gorszej jakości, ale nie powinna być mylona z produktami, w których dany składnik stanowi główne źródło białka.
Aby dowiedzieć się, ile mięsa faktycznie zawiera karma, warto sprawdzić pełny skład i analizę procentową – dopiero to pokazuje rzeczywisty udział surowców, niezależnie od atrakcyjnego opisu na etykiecie.